Podsumowanie The Shallows
|||

The Shallows by Nicholas Carr Analiza i streszczenie

Życie jest zajęte. Czy "The Shallows" zbiera kurz na twojej półce? Zamiast tego sięgnij po kluczowe idee już teraz.

Tu dopiero zarysowujemy powierzchnię. Jeśli jeszcze nie masz tej książki, zamów ją lub pobierz audiobook za darmo, aby poznać soczyste szczegóły.


W 2008 roku artykuł Nicholasa Carra w. Atlantic Monthly wyciągnęła na wierzch uczucie, które wielu ludzi zaczęło wyrażać - czy nasze mózgi działają inaczej w wyniku czasu, który spędzamy w Internecie? Carr twierdzi, że nasze myśli, procesy umysłowe, a nawet fizyczne mózgi są w rzeczywistości restrukturyzowane.

Artykuł poruszył go i napisał. The Shallowsktóra zbadała to zjawisko tak szczegółowo, jak na to zasługuje i stała się bestsellerem New York Timesa oraz finalistą Pulitzera. Nawiązując do ekologicznej książki Rachel Carson, która jako pierwsza zaalarmowała świat o niebezpieczeństwach związanych z pestycydami, doprowadzając do przewrotu społecznego i powstania amerykańskiej agencji ochrony środowiska, Łupek nazwał książkę "Cicha wiosna" dla umysłu.

Spostrzeżenia, którymi dzieli się Carr, są nie tylko zaskakujące - są niezbędne do zrozumienia, jak zmieniają się nasze mózgi i kondycja ludzka. Pomimo prowokacyjnego tytułu, Carr nie twierdzi, że Internet jest złym behemotem, który deprawuje nasze umysły. Zamiast tego, Carr po prostu daje jasność co do poświęceń, jakie ponosimy korzystając z Internetu w taki sposób, w jaki to robimy, i zaleca, abyśmy rozważyli te straty wraz z korzyściami, jakie Internet zapewnia.

Prolog

W swojej książce z 1964 r. Understanding Media: The Extensions of ManMarshall McLuhan przepowiedział, że społeczeństwo będzie cierpiało z powodu utraty zdolności do angażowania się w "myślenie linearne" z powodu mediów elektrycznych (radio, telefony i telewizja), które w tym czasie się rozprzestrzeniały. To, czego nie przewidział, to pojawienie się Internetu, który wykładniczo rozszerzył efekt, który przewidział.

Dziś, kiedy krytykujemy Internet, szybko ubolewamy nad jego zawartością - niepoważną i bezsensowną naturą mediów społecznościowych, forów internetowych i innych źródeł. Ciesząc się, że gratulujemy sobie wzniesienia się ponad to, co jest w sieci, nie dostrzegamy większego niebezpieczeństwa: wpływu, jaki używanie narzędzi elektronicznych - sama czynność - wywiera na nasze umysły.

Rozdział 1: Hal i ja

W filmie 2001: Odyseja kosmiczna, superkomputer HAL próbuje zabić ludzkich astronautów, z którymi pracował. W odpowiedzi astronauta zaczyna odłączać HAL-a, co skłania komputer do lamentu: "Mój umysł idzie!".

Być może doświadczyłeś podobnego uczucia - że coś w twoim umyśle jest odłączane lub przewijane, co skutkuje stopniowym, prawie niezauważalnym zanikiem jakiejś nieznanej części twoich zdolności umysłowych, gdy spędzasz więcej czasu w sieci.

Zmniejszenie trwałego skupienia w wyniku korzystania z Internetu stało się powszechnym tematem rozmów, szczególnie w samym świecie elektronicznym. Szybkie wyszukiwanie w Google ujawnia liczne dyskusje na temat tego, jak częste przeskakiwanie i przewijanie sprawiło, że nie jesteśmy w stanie skupić się na książkach, artykułach czy nawet dłuższych wpisach na blogu. Bloger Scott Karp spekuluje o tym, jak jego umysł został uformowany przez internet, przekształcając się na potrzeby sieci:

"Co jeśli wszystkie swoje lektury robię w sieci nie tyle dlatego, że zmienił się sposób czytania, czyli szukam tylko wygody, ale dlatego, że zmienił się sposób, w jaki MYŚLĘ? Co jeśli sieciowa natura treści w sieci zmieniła nie tylko to, jak konsumuję informacje, ale jak je przetwarzam?

Co jeśli nie mam już cierpliwości do czytania książki, bo jest zbyt.... liniowa?".

Jedna z firm produkujących oprogramowanie przeprowadziła badanie, w którym śledziła ruchy oczu 6 000 dzieci, które dorastały z internetem, i odkryła, że porzuciły one tradycyjną metodę czytania. Zamiast czytać systematycznie od lewej do prawej i z góry na dół, zamiast tego skanują stronę w poszukiwaniu istotnych informacji.

Może to być optymalna metoda do wyszukiwania istotnych informacji w sieci, ale przeczytanie 200-stronicowej książki wymaga długotrwałego, skoncentrowanego myślenia linearnego. Myślenie linearne jest podstawową metodologią umysłową ludzkości od czasu prasy drukarskiej Guttenberga, co oznacza, że napędzało ono każdy rozwój społeczny od renesansu do rewolucji przemysłowej. Konsekwencje porzucenia fundamentu, na którym opiera się sposób myślenia ludzkości, są głębokie.

Rozdział 2: Ścieżki życiowe

Jeszcze zanim pojawił się internet, istniały przykłady metodologii kształtującej umysł. Z powodu komplikacji zdrowotnych pisarz Frederich Nietzsche cierpiał na silne bóle głowy i mdłości, gdy próbował skupić się na pisaniu przez dłuższy czas. Aby sobie z tym poradzić, zastąpił pióro i papier maszyną do pisania. Maszyna do pisania złagodziła napięcie, pozwalając mu na ponowne pisanie, ale klawiatura zmieniła jego styl pisania. Jego prace stały się ciaśniejsze i bardziej "telegraficzne".

Pomimo takich przykładów, przez długi czas wielu naukowców zakładało, że rozwój ludzkiego mózgu kończy się po okresie dojrzewania. W rzeczywistości choroby psychiczne były uważane za nieuleczalne aż do początków ery cyfrowej w latach 60. XX wieku, kiedy to zaczęliśmy porzucać założenie, że mózg jest nieuleczalny.

Wczesnym zwolennikiem plastyczności mózgu był Michael Merzenich, który stworzył mapę funkcjonowania mózgu poprzez podłączenie elektrod do mózgu małp i odnotowanie, które elektrody uruchamiały się, gdy stymulowano różne nerwy ciała małpy. Po zauważeniu, która część mózgu była odpowiedzialna za interpretację wrażeń przez pewien palec, odciął nerw czuciowy tego palca. W odpowiedzi na to, mózg małpy fizycznie przebudowywał się, aby przywrócić zmysł, nawet jeśli nerw nie mógł się sam uleczyć.

Merzenich nadal potwierdzał swoje odkrycia dla wszystkich obwodów neuronalnych, udowadniając, że plastyczność mózgu wpływa nie tylko na zmysły. Obwody odpowiedzialne za postrzeganie, myślenie, odczuwanie i uczenie się były również w stanie zrestrukturyzować się dla długoterminowych zmian poznawczych.

W latach 70. Eric Kandel wykorzystał ślimaka morskiego, aby pokazać, że plastyczność działa również w odwrotnym kierunku. Odkrył on, że dotknięcie skrzeli ślimaka powoduje jej zwinięcie. Gdy bodziec ten był kontynuowany, ślimaki nauczyły się go ignorować, wykazując osłabienie sensorycznych połączeń synaptycznych, które reagowały na dotyk. Początkowo 90% tych neuronów czuciowych łączyło się z neuronami ruchowymi. Po 40 dotknięciach, tylko 10% neuronów czuciowych utrzymało połączenie.

Zdolność mózgu do restrukturyzacji jest podobnie widoczna u ludzi. Na przykład, gdy osoba staje się niewidoma, jej mózg przeznacza dawne sekcje wzrokowe na procesy słuchowe i inne informacje sensoryczne. Fizykoterapeuci wyszkolili również ofiary udaru z uszkodzonymi neuronami, aby używały innych neuronów do tej samej funkcji, rehabilitując umiejętności motoryczne, które kiedyś zostały utracone.

Neuroplastyczność jest ważnym składnikiem zdolności organizmu do uzdrawiania, ale jest również cenna dla adaptacji w zmieniającym się środowisku. Kiedy małpy otrzymują proste narzędzia, takie jak szczypce i grabie, ich mózgi wykazują wizualną i motoryczną ekspansję mózgu, definiując obwody, aby zrozumieć, jak używać narzędzia. Mózg zaczyna postrzegać narzędzie jako przedłużenie ręki.

(Uwaga: Prawdopodobnie najbardziej zdumiewającym przykładem tej zdolności jest Holender Wim Hof, który wyszkolił się w kontrolowaniu wewnętrznej temperatury ciała poprzez manipulowanie natlenieniem krwi w celu kontrolowania pH - wyczyn, który naukowcy kiedyś uważali za niemożliwy. Wim między innymi wspiął się na Mt. Everest poza "strefą śmierci", nie mając na sobie nic poza szortami, i przebiegł pełny maraton na pustyni Namib bez łyku wody. Nauczył innych robić to samo i twierdzi, że jego osiągnięcie nie różni się od dziecka, które uczy się chodzić. Podobnie jak dziecko, po prostu nauczył swój mózg tworzyć nowe połączenia).

Rozdział 3: Narzędzia umysłu

Zwykle zakładamy, że cokolwiek zdecydujemy się zrobić, jest naszym osobistym wyborem, ale w rzeczywistości to często narzędzia, których używamy, kierują naszymi myślami i zachowaniem. Weźmy na przykład pod uwagę zegar. Trudno sobie wyobrazić życie bez zegarów, ale przez tysiące lat większość społeczeństw nie miała potrzeby kierowania się dokładną godziną dnia w swoich działaniach. Standaryzacja czasu zaczęła się rozpowszechniać dopiero po wydaniu dekretu, że mnisi modlą się o określonych porach każdego dnia.

W miarę jak społeczeństwo przenosiło się z pól do fabryk, o przewadze zegara w społeczeństwie świadczyły masywne wieże zegarowe i jego wszechobecność w postaci osobistych zegarków. Zegary wyznaczały początek i koniec pracy, przerwę na lunch i rynek. Praca, zabawa, zakupy - wszystko to stało się funkcją czasu. Umysły ludzkości zostały przekształcone tak, aby obracały się wokół precyzyjnie mierzonego czasu.

Wszystkie wytwory technologiczne mieszczą się w czterech kategoriach przeznaczenia:

  1. Siła fizyczna, zręczność lub odporność (pług, odrzutowiec)
  2. Wrażliwość zmysłów (mikroskop, licznik Geigera)
  3. Akomodacja natury (kontrola urodzeń, zbiornik wodny)
  4. Wsparcie poznawcze (mapa, zegar, książka)

Narzędzia należące do kategorii wsparcia poznawczego mają największe szanse na zmianę naszych mózgów, ponieważ są specjalnie zaprojektowane, aby wspierać określony proces umysłowy. Podczas gdy pług czy mikroskop po prostu usprawniają jakiś proces, powszechne użycie map zmusiło nas do rozszerzenia języka, by opisać tę nową metodologię poznawczą.

Kiedy mapy zyskały na znaczeniu, pojawił się termin "mapowanie", aby opisać proces upraszczania abstrakcyjnych idei, takich jak sfery społeczne, długość życia i lokalizacje geograficzne. Dwusłowny termin opisywał naszą nową tendencję do sprowadzania złożonych zagadnień do geometrycznych kształtów. Podobnie zegary przyniosły takie określenia jak "jak w zegarku", aby wyrazić doskonałość maszyn i nasze przywiązanie do dokładności.

Trudno sobie wyobrazić świat bez zegarów, ponieważ są one tak głęboko zakorzenione w naszym codziennym życiu - wyobraźmy sobie więc, że dziesięć tysięcy lat temu nie pojawiłby się język pisany, jeszcze bardziej prymitywna technologia. Kiedy w 750 roku p.n.e. Grecy stworzyli jeden z pierwszych alfabetów, dostęp do słowa pisanego stał się znacznie bardziej dostępny dla ogółu społeczeństwa.

Gdy nowa technologia zaczęła zastępować tradycję ustną, pojawiły się kontrowersje. W rzeczywistości Platon pisał o obawach swojego nauczyciela Sokratesa dotyczących sposobu, w jaki pismo kaleczy zdolność zapamiętywania. Sokrates obawiał się, że uczniowie będą oszukiwać się, że zdobywają wiedzę dzięki słowu pisanemu, podczas gdy tak naprawdę otrzymują tylko dane. Ostatecznym rezultatem, argumentował, było to, że wiedza została zdegradowana do strony drukowanej, zamiast być zinternalizowana i mieć możliwość budowania naszego charakteru i kształtowania naszego światopoglądu. Pismo miało wpływ na zbiorową pamięć ludzką, ale bez niego nauka, historia, filozofia, rozumienie sztuki i jednolitość języka nie byłyby tak dobrze rozwinięte jak teraz.

To, co zyskaliśmy dzięki pisaniu, jest z pewnością cenne, ale przynajmniej Platon uznał, że warto zastanowić się nad tym, co straciliśmy. Być może najnowsza iteracja technologii komunikacyjnej, mimo swoich zalet, jest warta tego samego rozważenia.

Rozdział 4: Pogłębienie strony

Wysoko rozwinięty system pisma, którego obecnie używasz, był doskonalony przez niezwykle długi okres historii ludzkości. Surowe szkice w ziemi i na skałach stały się bardziej złożone w postaci egipskich zwojów papirusu, które z kolei ewoluowały w dłuższe fragmenty prac pisemnych w prymitywnych książkach. Dzięki prasie drukarskiej Guttenberga w 1445 roku, masowa produkcja książek sprawiła, że technologia ta stała się łatwo dostępna dla świata.

Czytanie nie tylko przyczyniło się do postępu społecznego, ale także przeorganizowało mózgi na masową skalę. Aby czytać, nasza kora wzrokowa musi zrozumieć wizualny kształt liter. W miarę jak dzieci uczą się czytać, ich mózgi są w stanie przetwarzać informacje przy coraz mniejszym wysiłku umysłowym. W miarę jak opanowujemy słowo pisane, zaczynamy być w stanie "zatracić się" w tekście pisanym - o czym zwykle zapominamy.

Głębokie czytanie miało trzy skutki społeczne:

  1. Głębokie myślenie. Przed głębokim czytaniem, ludzie nie potrzebowali tego typu systematycznej, linearnej myśli. Gdy nasze mózgi zostały przerobione, stan medytacyjny, który można znaleźć na stronach tekstu, nie spowalniał naszego myślenia, ale wprowadzał je w hipernapęd.
  2. Jasność pisma. Zainteresowanie czytaniem zachęciło do pisania, co spowodowało, że bardziej odważni autorzy pisali niekonwencjonalne i sceptyczne teksty, w dużej mierze wolne od redundancji. Idee zaczęły być wyrażane z większą jasnością, elegancją i oryginalnością.
  3. Prywatna nauka. Zanim czytanie stało się powszechne, książki były często czytane na głos, aby czytelnik mógł lepiej zrozumieć pojęcia. Po książkach wiedza i nauka stały się ciche i prywatne, a uczenie się stało się bardziej oparte na zainteresowaniach jednostki niż większej grupy.

Jeśli nowa technologia skutecznie wyprze zalety książek, ludzkość może stać się mniej kontemplacyjna, refleksyjna i pomysłowa - choć zmiana ta będzie prawdopodobnie powolna, ponieważ żadne medium, a tym bardziej nasze podstawowe źródło informacji od kilkuset lat, nie jest łatwo zastąpić.

Rozdział 5: Medium o najbardziej ogólnym charakterze

Choć wydaje się niemożliwe, by przewidzieć Internet przed jego powstaniem, Alan Turing, człowiek, który złamał nazistowski kod komunikacyjny w czasie II wojny światowej, zrobił to w latach 40. ubiegłego wieku, gdy wyobraził sobie maszynę, która mogłaby wypełnić funkcje wszystkich innych. Internet stał się właśnie taką maszyną - maszyną do pisania, zegarem, prasą drukarską, mapą, kalkulatorem, telefonem, pocztą, biblioteką, radiem, telewizją i wieloma innymi.

Ponieważ ma on tak wiele zastosowań, spędzamy mnóstwo czasu wchodząc z nim w interakcje. Międzynarodowe badanie przeprowadzone w 2008 roku na 27 500 dorosłych wykazało, że około 30% czasu wolnego spędzamy w sieci. W 2009 roku Ball State University ustalił, że przeciętny Amerykanin spędza ponad 8,5 godziny dziennie patrząc na ekran (telewizora, filmu, komputera, telefonu komórkowego). Ta niepokojąca metryka bez wątpienia wzrosła od tego czasu.

Istnieją trzy zauważalne zmiany w mediach, które wynikają z ekspansji Internetu, aby wypełnić tak wiele funkcji, i tak wiele czasu w ciągu dnia:

  1. Redukcja nośników druku. Po pierwsze, media drukowane zostały wyparte, czego dowodem jest upadek finansowy większości głównych publikacji drukowanych. Los Angeles Times, Chicago Tribune i Philadelphia Inquirer ogłosiły upadłość.
  2. Przeformatowanie nośników. Po drugie, inne źródła mediów, takie jak książki, artykuły i prezentacje są restrukturyzowane, aby naśladować sieć. Na przykład, kiedy witryna informacyjna publikuje artykuł online, wstrzykuje hiperłącza, aby promować inne artykuły, widżety, aby zwiększyć interaktywność i reklamy, aby utrzymać swoje wysiłki.
  3. Zewnętrzne oddziaływanie mediów. Wreszcie, media zewnętrzne mają wpływ nawet wtedy, gdy nie są przeformatowane jako treści online. Magazyny skróciły swoje artykuły i dodały przyciągające uwagę sekcje blurbów. Programy telewizyjne zwiększyły swoje tempo, aby zmieścić więcej treści w tym samym czasie. Nawet symfonie zaczęły przekazywać swoim widzom informacje na żywo podczas każdego koncertu.

Wszystkie te zmiany potęgują utratę ostrości, rozszerzając internet - a tym samym wpływ internetu na nasze mózgi - daleko poza jego pierwotny zasięg.

Rozdział 6: Samo wyobrażenie o książce

W pewnym sensie internet dotarł nawet do samych książek, w postaci e-czytników. Niektórzy obawiają się, że ta ostatnia ostoja zanurzonego, linearnego myślenia również zniknie, ponieważ e-booki stale zyskują na popularności, przynosząc natychmiastową dostępność, rozpraszające linki i być może mniejszą zachętę do jakości.

Nie po raz pierwszy spodziewano się dezaktualizacji książek drukowanych. W 1831 roku oczekiwanym zamiennikiem była gazeta, w 1889 roku fonograf. Parafrazując Marka Twaina, doniesienia o śmierci książek drukowanych były przesadzone. Mimo to nie ulega wątpliwości, że społeczeństwo pod wieloma względami odeszło od drukowanych stron.

W rezultacie myślenie linearne może tracić na względnym znaczeniu, co oznacza, że możemy chcieć skupić się na rozwijaniu umiejętności, która będzie miała największe znaczenie - zdolności do szybkiego odnajdywania znaczenia w różnych kontekstach.

Rozdział 7: Mózg żonglera

Internet składa się z rozpraszaczy. Podczas gdy wydaje nam się, że poświęcamy internetowi całą naszą uwagę, w rzeczywistości po prostu skaczemy z jednego rozproszenia na drugie. Ludzka pamięć ogranicza naszą konsumpcję takich bodźców.

Pamięć można podzielić na trzy rodzaje:

  1. Pamięć krótkotrwała: Składa się z naszych natychmiastowych wrażeń z otoczenia (coś ładnie pachnie, jest mi ciepło).
  2. Pamięć długotrwała: Wszystkie rzeczy, których dowiedzieliśmy się o naszym świecie (róże ładnie pachną, latem jest ciepło).
  3. Pamięć robocza: Pomost pomiędzy pamięcią krótkotrwałą i długotrwałą.

Kiedy korzystamy z internetu, ograniczenia naszej pamięci roboczej powstrzymują nas przed zatrzymaniem treści. Dlatego:

Kiedy czytamy książkę, w zasadzie otwieramy kranik i pozwalamy na przepływ informacji. Pamięć robocza jest jak naparstek. Czytając, napełniamy naparstek najważniejszymi kroplami z kranu i zrzucamy je do wanny naszej pamięci długoterminowej. Internet jest jednak bardziej podobny do kilku kraników działających unisono. Nie dość, że nie czerpiemy wszystkich treści z jednego kranu, to jeszcze jesteśmy tak przytłoczeni informacjami, że prawie wszystkie nas omijają.

Rozdział 8: Kościół Google'a

Szczególnie niepokojący jest fakt, że branża odpowiedzialna za zapewnienie dostępu do informacji ma fundamentalną potrzebę utrzymywania nas w stanie skakania w kółko, a nie skupionej, linearnej myśli.

Wyszukiwarki takie jak Google zarabiają pieniądze dzięki reklamom. Im więcej razy ktoś kliknie na link, tym więcej pieniędzy zarabia Google, co stanowi zachętę do tego, abyśmy klikali dalej, zamiast pozostawać na jednej stronie. Nie chodzi o to, że Google celowo robi coś złośliwego - ale ważne jest, aby zdać sobie sprawę, że cały system pozyskiwania informacji jest skonstruowany w taki sposób, że nagradza przeglądanie, a nie skupioną uwagę.

Rozdział 9: Wyszukiwanie, pamięć

Okazuje się, że współczesna nauka uwiarygodnia obawy Sokratesa, że zdegradujemy wiedzę na kartki papieru, porzucając wiedzę zinternalizowaną i jej wpływ na nasz charakter i światopogląd w zamian za sprawniejszy dostęp do danych. Stałe korzystanie z Internetu nie tylko przeciąża pamięć roboczą, ale także przyczynia się do dewaluacji pamięci długotrwałej.

W latach 60. na Uniwersytecie Pensylwanii szczurom wstrzykiwano lek blokujący białka, który uniemożliwiał wzrost nerwów synaptycznych. Badacze stwierdzili, że szczury nie były w stanie tworzyć nowych wspomnień długoterminowych, ale ich zdolność do tworzenia wspomnień krótkoterminowych nie została naruszona. W rezultacie doszli do wniosku, że podczas gdy wspomnienia krótkoterminowe niekoniecznie wymagają fizycznego tworzenia nerwów synaptycznych, pamięć długoterminowa rzeczywiście wymaga fizycznych zmian w mózgu - kształtując istotę tego, kim jesteśmy.

Prostsze narzędzia, takie jak kalkulatory kieszonkowe, odciążają pamięć roboczą, pozwalając nam na przechowywanie informacji na zewnątrz, ułatwiając w ten sposób wprowadzanie abstrakcyjnych idei do pamięci długotrwałej. Zamiast wzmacniać ten efekt, internet odwraca go, obciążając pamięć roboczą, co utrudnia przeniesienie informacji do pamięci długotrwałej. Z powodu internetu rodzaj pamięci, który kształtuje nas jako jednostki, jest trudniejszy do uformowania.

W miarę jak mózg wybiera informacje do odrzucenia lub zachowania w pamięci długotrwałej, zmienia się jego pogląd na świat. Wybieranie metod zbierania informacji, które nie prowadzą do powstania pamięci długotrwałej, fizycznie osłabi te połączenia synaptyczne, eliminując potencjalnie wartościowe indywidualne perspektywy i zmniejszając naszą kulturę jako całość.

Rozdział 10: A Thing Like Me

Alan Turing zaproponował test pozwalający określić, kiedy komputer można uznać za inteligentny: przeprowadzić eksperyment, w którym osoba ludzka komunikuje się najpierw z programem komputerowym, a następnie z prawdziwą osobą. Gdy podmiot nie jest w stanie rozróżnić tych dwóch rzeczy, komputer mógłby zostać uznany za inteligentny. Autor odnosi się do programu komputerowego z 1964 r., który mógł symulować ludzką rozmowę, ale nowsze technologie, takie jak Siri firmy Apple, jeszcze lepiej ilustrują zacieranie się granic. Siri to tylko program komputerowy, ale okazuje się, że przypisujemy mu (jej?) ludzkie cechy, bo jesteśmy istotami społecznymi.

Na przestrzeni dziejów ludzkość zawsze kształtowała swoje myślenie, aby wchodzić w interakcje z ludźmi. Teraz kształtujemy nasze myślenie, aby wejść w interakcję z maszynami. W miarę jak zacierają się granice między interakcją człowieka z komputerem, może się okazać, że przekształcamy siebie na podobieństwo technologii - stając się, w pewnym sensie, bardziej maszynowi. Tak jak naczelne przebudowują swoje umysły, aby szczypce stały się przedłużeniem ich samych, tak my rozwijamy ścieżki neuronowe, aby lepiej korzystać z sieci.

Używanie narzędzia, które wzmacnia ludzką umiejętność, zmniejsza naszą zdolność do używania tej umiejętności bez tego narzędzia. Dostęp do większej ilości informacji za pośrednictwem Internetu nie jest wyjątkiem od tej reguły; odbywa się on za cenę umiejętności głębszej kontemplacji.

Epilog: Elementy ludzkie

O ile nie chcemy zastosować drastycznego środka, jakim jest odłączenie się od internetu, to tych efektów nie da się uniknąć. Nasze mózgi zostały ukształtowane tak, aby dostosować się do nowego sposobu przetwarzania informacji. Większość z nas prawdopodobnie zgodziłaby się, że korzyści przewyższają koszty, ale możemy chcieć zatrzymać się i pomyśleć o prawdziwej wielkości tego kosztu. Być może istnieje sposób, aby go zminimalizować i zachować naszą zdolność do utrzymania skupienia i głębokiego myślenia - do kontemplacji i refleksji.

Jest to pytanie warte naszego zastanowienia. Autor używa tych słów, aby podsumować, o co chodzi:

"Jeśli stracimy te ciche przestrzenie, albo wypełnimy je 'treścią', poświęcimy coś ważnego nie tylko w naszych jaźniach, ale w naszej kulturze".

Wniosek

Jeśli zauważyłeś, że stałeś się zmęczony w połowie drogi przez to podsumowanie książki o wpływie Internetu na twoją uwagę, mam nadzieję, że doceniłeś ironię, i że doprowadziła ona punkt do domu. Pomimo zapalczywego tytułu, The Shallows jest mniej diatrybą przeciwko złu internetu, a bardziej apelem o zatrzymanie się i przemyślenie, jak cały nasz sposób myślenia jest przekształcany przez cyfrowy świat. Josh Waitzkin, cudowny szachista, mistrz sztuk walki i autor książki Sztuka uczenia się, opisuje w wywiadzie w The Tim Ferriss Show centralną rolę pustej przestrzeni w arsenale każdego top performera:

"...[praktykowanie] sposobów na coraz lepsze dostrojenie się do subtelnych fal wewnątrz ciała, uspokojenie wód, styl życia, który jest mniej reaktywny, mniej uzależniony od wejścia... bycie naprawdę świadomym tego, jak wypełniamy przestrzeń, nałogowo, w życiu. Kiedykolwiek jest pusta przestrzeń, po prostu ją wypełniamy, w przeciwieństwie do utrzymywania pustki - a pustka jest tam, gdzie mamy jasność umysłu i percepcję tych małych mikroprzerwań wewnątrz nas, kultywując zdolność do obserwowania w nas i w innych najsubtelniejszych falowań jakości lub fizjologii."

Ponieważ cała orientacja Internetu jest zasadniczo przeciwna tej kultywacji pustej przestrzeni, istotne jest, abyśmy zorganizowali nasze coraz bardziej cyfrowe życie w sposób, który pozwoli nam na przemian korzystać z sieci i wycofywać się z niej. Korzystne może być zadanie sobie pytania, czy naprawdę konieczne jest sprawdzanie poczty elektronicznej lub kanałów mediów społecznościowych z samego rana, czy też korzystanie z naszych urządzeń tylko na kilka minut przed pójściem spać. Czy zezwolenie na "powiadomienia" na swoich urządzeniach to bardziej koszt czy korzyść? Ja wyłączyłem każde z nich i nigdy nie żałowałem tego ani przez chwilę.

Jednym z potężnych narzędzi w twoim arsenale jest medytacja, którą zdefiniowałbym nie w jakimś duchowym sensie, ale po prostu jako bardzo praktyczny koncept poświęcenia kilku minut na wstrzymanie swoich działań i myśli, tworząc pustą przestrzeń, która pozwala nam przeorientować nasze działania. Aplikacja Headspace jest darmowym, łatwym wprowadzeniem do tego praktycznego podejścia do kultywowania pustej przestrzeni, a ja znalazłem wersję premium jako przydatny przewodnik dla tych, którzy chcą iść głębiej.

Ta druga ironia (używanie internetu do rozwiązania problemu stworzonego przez zbyt częste używanie internetu) jest być może najlepszym dowodem na naturę tego połączonego świata, którym musimy nawigować. Płycizny nie zawsze są złym miejscem dla statku, ale nie są też miejscem, w którym można pozostać na zawsze.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.